czerwca 07, 2020

Podróże Evergraya

Pandoriańskie manty (część 1)

Gwiazdy przyozdabiają fioletowe niebo niczym klejnoty jedwabną pelerynę. Ogromne fioletowe grzyby kołyszą się na wietrze, roztaczając pomarańczowy blask przypominających lawę Furii Garnoka. Fioletowy ląd przecina rzeka, która...

Kogo ja okłamuję? Żaden ze mnie poeta! Jestem po prostu głupcem, który nie może zostawić pięknej, lecz bardzo toksycznej nierzeczywistości zwanej Pandorią.

Ostatnio zajmowałem się zachowaniem i naturą pandoriańskich mant- ogromnych fioletowych płaszczek szybujących po niebie przez bawełniane chmury albo pomiędzy skalistymi wyspami.

Wyniki moich badań są niezwykle interesujące. Wiesz, że pandoriańskie manty lubią ucinać sobie drzemki? Według moich obliczeń co najmniej trzy razy dziennie!

Zbierają się razem w naturalnych podniebnych grotach i idą spać. Na razie nie wiem, czy garną się do siebie, żeby im było cieplej, czy może po prostu to lubią. Muszę się temu jeszcze przyjrzeć.

Choć manty są dość powolne, to czasami przyspieszają, goniąc się po niebie. Nie widzę żadnego wyjaśnienia takiego zachowania poza..
dobrą zabawą.

Niedawno odkryłem, że jeśli manta leży na plecach to nie potrafi się obrócić i musi czekać na pomoc któregoś z towarzyszy.

Ale to nie jest opowieść na teraz.

...(część 2)

Brak komentarzy: